Forum Forum użytkowników Nissana 100NX Strona Główna Forum użytkowników Nissana 100NX
100NX squad
 
 » FAQ   » Szukaj   » Użytkownicy   » Grupy  » Galerie   » Rejestracja 
 » Profil   » Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   » Zaloguj 

Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
Wypadek samochodowy - co dalej...
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum użytkowników Nissana 100NX Strona Główna -> Forum ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość







PostWysłany: 24 Sie 2007 20:55     Temat postu:

warrirorspray: walcz z tymi dusigroszami. Jeśli dobrze wyczytałem to chcesz poprostu mieć znów sprawny samochód, prawda? To niech Ci ASO nissana robi naprawę i samo się rozlicza z ubezpieczycielem. Przytoczę Ci swoją historię; moja mazda 626 95r. miała kolizję-wina tamtego-rzeczoznawca (Link4) obejrzał szkodę i powiedział, że przyślą PISMO. No i przysłali, kasę na pocztę (jakieś 2.500 złociszy) której nie podjąłem.
Wstawiłem samochód do ASO Mazdy i wyszło im 7.500 Very Happy . Mechanior powiedział, że chcieli mnie orżnąć na częściach (wyliczyli na zamiennikach-a fura była made in japan). Ja tych pieniążków oczywiście nie zobaczyłem, ale samochód miałem cacany i na orginałach.
Może ten przykład Ci pomoże podjąć decyzję. Wink
Powodzenia.
Powrót do góry
Cieszyn




Dołączył: 30 Cze 2006
Posty: 640
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Sosnowiec / Kraków

PostWysłany: 24 Sie 2007 23:28     Temat postu:

Mnie też się wydaje, że najlepiej byłoby oddać auto do mechanika (nie koniecznie znajomego) i niech się rozliczają z rachunków. Nie zależy nam przecież, żeby zawyżać szkodę, zeby jeszcze na tym zarobić, tlko żeby naprawić auto.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość







PostWysłany: 25 Sie 2007 14:18     Temat postu:

Walczę, walczę...

Tak tak Panowie, tylko tego pragnę... Nie chcę zarabiać na stłuczkach (może ja nietypowy Polak )... Powiem tak: no cóż, stało się, każdy jest tylko człowiekiem, nie będę wieszał psów na osobie, która spowodowała wypadek, niemniej jednak skoro nie stało się to z mojej winy chciałbym mieć po prostu swoje ukochane ciężko zapracowane Nismo stanie jak przed wypadkiem i tyle (nie żebym był materialistą)...

Auto potrzebne mi do codziennego normalnego funkcjonowania na tym świecie, a już przez jazdy po tych ubezpieczalniach (stracone dniówki w pracy), mechanikach, koszta telefonu itp wyniosło mnie na chwilę obecną ok 400zł, których i tak mi nikt nie zwróci...

Byłem w piątek złożyć dokumenty (Pani w okienku naprawdę bardzo miła) lecz każą mi dowieźć ksero dowodu rejestracyjnego (oczywiście Policja zabrała mi, więc muszę telepać się ok 100km po ksero) oraz pismo, w którym moja mama (właścicielka pojazdu ze względu na koszt OC) stwierdza, iż pojazd był użytkowany w tym dniu przeze mnie za jej zgodą i wiedzą... i znów jeden dzień w pracy do tyłu...

Jeśli chodzi o wstawienie auta na warsztat:
Znajomy znajomego.. No wiecie jak to w Polsce jest...
Z tego co się dowiedziałem: tak, mogę wstawić auto do warsztatu i czekać na naprawę, lecz jeśli koszt naprawy przekroczy wartość auta to Ubezpieczalnia nie wypłaci pieniędzy warsztatowi, a ten dopóki nie otrzyma $ nie odda mi kluczyków oraz samochodu. Co więcej warsztat może MI ( nie HDI Samopomoc - głupie ale prawdziwe!) wytoczyć sprawę w sądzie o uregulowanie należności... Po prostu paranoja w tym Państwie...

Jeśli chodzi o sądzenie się: hmmm pytanie czy to się opłaca (stracone dni w pracy, koszta telefonów, adwokatów/firm specjalizujących się w tym etc.), bądźmy szczerzy kochamy swoje auta lecz ie jest to Dodge Viper lecz samochód prawie pełnoletni za (w sumie) niewielkie pieniądze (choć mnie kosztował rok pracy i sporych oszczędności).

Pani w okienku powiedziała, że oni liczą naprawę jako koszt w ASO a nie u 'Pana Jurka' w warsztacie, więc na 95% szkoda całkowita.., Ale żeby było śmieszniej mój samochód w wizualnym stanie jest praktycznie OK więc wartość pozostałości będzie duża (nowe LPG, cały silnik, skrzynia, blach itp) tak więc koszt 'złomu' będzie duży a wypłacona mi różnica między wartością przed wypadkiem a po niewielka... Chory system...

Auto na dzień dzisiejszy stoi w Szczecinie u mechanika, który jest znajomym mojego szefa. Ukłon dla Pana Tomka, który 'za free' wstępnie obejrzał auto, wziął na podnośnik itp. Na chwilę obecną do wymiany oprócz blachy wyszło, że jest: wahacz, łożysko, drążek. Dalej rozebrać nie może, gdyż trzeba czekać na rzeczoznawcę. Gdy rzeczoznawca poda cenę, mam zgłosić się do Pana Tomka i uzgodnimy czy za tą kwotę da się je naprawić czy też niestety nie Sad

Sorka... Ale sie rozpisałem.
Powrót do góry
Gość







PostWysłany: 28 Sie 2007 20:48     Temat postu:

Problemów ciąg dalszy...
Dziś dzwonił mechanik, miał 2 wiadomości:
- rano był rzeczoznawca, na 99% szkoda całkowita Sad
- Jakaś pani cofając na terenie placu warsztatu uderzyła w prawy tył mojego Nismo Land Roverem... Sad wow... Chciała zapłacić 'z ręki', więc mechanik wycenił malowanie zderzaka + klepanie i malowanie błotnika + robocizna na 1000zł ale powiedziała, że za dużo i mam nową wizytę w kolejnej ubezpieczalni.

Byłem również dzisiaj w zakładzie, w którym montowali mi 4 dni przed wypadkiem LPG i podobno koszt SAMEGO przełożenia LPG (wraz z odp dokumentami itd wszystko legalnie) to koszt 700zł pod warunkiem, że nic nie zostało uszkodzone podczas wypadku. Nie za dużo?

W tym momencie zastanawiam się nad sprowadzeniem takiego samego Nismo 1.6L gaznik i przelozeniem LPG. Co Wy na to?
Powrót do góry
tjozwiak




Dołączył: 19 Cze 2007
Posty: 514
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Skawina k.Krakowa
Płeć: SR20DE

PostWysłany: 28 Sie 2007 20:56     Temat postu:

warriorspray napisał:
Problemów ciąg dalszy...
Dziś dzwonił mechanik, miał 2 wiadomości:
- rano był rzeczoznawca, na 99% szkoda całkowita Sad
- Jakaś pani cofając na terenie placu warsztatu uderzyła w prawy tył mojego Nismo Land Roverem... Sad wow... Chciała zapłacić 'z ręki', więc mechanik wycenił malowanie zderzaka + klepanie i malowanie błotnika + robocizna na 1000zł ale powiedziała, że za dużo i mam nową wizytę w kolejnej ubezpieczalni.

Byłem również dzisiaj w zakładzie, w którym montowali mi 4 dni przed wypadkiem LPG i podobno koszt SAMEGO przełożenia LPG (wraz z odp dokumentami itd wszystko legalnie) to koszt 700zł pod warunkiem, że nic nie zostało uszkodzone podczas wypadku. Nie za dużo?

W tym momencie zastanawiam się nad sprowadzeniem takiego samego Nismo 1.6L gaznik i przelozeniem LPG. Co Wy na to?


Nie wiem czy czasem nie możesz sie odwołać do tej decyzji pamietam ze kiedyś znajomy mojego ojca miał wypadek polonezem stwierdzili szkode całkowitą po czym ten facet odwołał sie do tej decyzji i wyszło na to ze dostał tam jakąś kase mój ojciec zrobił mu samochód za połowe tego co dostał i każdy był zadowolony ... wiec musisz spróbować


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość







PostWysłany: 29 Sie 2007 22:34     Temat postu:

warrior; wiatr biednemu w oczy wieje; ufff szczerze współczuję;
Powrót do góry
Gość







PostWysłany: 16 Wrz 2007 17:39     Temat postu:

Niestety najprawdopodobniej moje Nismo zostanie sprzedane, nie będę go naprawiał... Wyliczyli jako szkodę całkowitą, niestety... Sad

Niby nie moja wina, lecz całe to zamieszanie i oba uszkodzenia auta wykończyły mnie finansowo (ciągłe zwalnianie się z pracy, jazda do centrum do obu ubezpieczalni, po mechanikach i warsztatach, telefonowanie + mnóstwo nerwów itp).

Jako, że ze względu na fakt iż studiuję oraz pracuję dupowóz jest mi niezbędny. Po wielu rozmyśleniach postanowiłem znaleźć auto tanie w eksploatacji żeby jakoś 'przezimować'... Padło na Golfa II 1.6e + LPG 89r, zadbane, sprowadzone z Niemiec w 04r. oryginalny przebieg ok 130.000 !!! (wiem, wiem dresiarskie auto, jednak w eksploatacji o niebo tańsze, choć komfort zerowy...)

Znalazłem w Szczecinie jeden interesujący mnie model: VW Golf II 1.6e gaźnik + LPG 3 letnie 89r. Jako, że miałem problemy z wcześniejszym tego testowałem przez 3 dni codziennie nim jeżdżąc, sprawował się bez zarzutu na LPG. Trzeciego dnia udałem się z nim do znajomego mechanika, aby go obejrzał. Technicznie auto było ok. Tak więc następnego dnia udałem się pod Szczecin po odbiór auta. Nie miał w baku PB tak więc odpaliłem na LPG i pojechałem do pracy (1-2km). Załatwiłem sobie wolne, gdyż chciałem jeszcze tego samego dnia go przerejestrować. Wsiadam do auta, odpalam a on nic... Z wielkim trudem odpalił na LPG. Pojechałem prosto na Orlen zalać PB. Wlałem ok 15 litrów i pojechałem do centrum. Jednak auto zaczęło się dziwnie zachowywać, na światłach gasł na PB. Na większej prostej postanowiłem się rozpędzić i przełączyć na LPG, przełączyłem, spadły obroty, prawie zgasł, więc na PB i do mechanika (2 godziny po zakupie auta...). Zalałem jeszcze do pełna LPG, gdyż myślałem, że może w butli pusto ale nic dalej ten sam problem.
Mechanik popatrzył, poruszał, podobno gaźnik się 'ruszał', pojechałem po podstawę gaźnika, bo duża szansa, że pękła. Przy okazji kupiłem też filtr powietrza - stary był zabrudzony olejem (obroty dostawał wysokie, gdyż inaczej by gasł). Auto oddaję do mechaniora w poniedziałek z rana, gdyż potrzebuję go jako dupowoza do pracy, a od października dodatkowo z powrotem na uczelnię.

Na chwilę obecną auto: nie pali w ogóle na gazie (a wcześniej jak testowałem bez problemu), na PB zapali ładnie, lecz trzeba przytrzymać go ok minuty, gdyż gaśnie. Potem ruszy ok, lecz zawsze na czerwonym szybko na ręczny i lekko gazuję, że by nie zgasł. Nie wiem ile spalił PB -przejechałem nim łącznie ok 30km - ale dużo wg wskaźnika... Dodam jeszcze, że podobno poprzedni właściciel wymieniał uszczelkę pod głowicą. Ogólnie auto sprowadzone z Niemiec w 04r. widać, że nowe świece i kable, jakieś gumowe wężyki, jedynie od podciśnień są w kiepskim stanie, ale kupiłem nowe to od razu się wymieni.

Jeśli finanse pozwolą na wiosnę mam zamiar znowu zakupić Nismo, z tym, że wolę tego sprzedać i na wiosnę kupić GTI Very Happy Tak więc forum nie mam zamiaru opuścić...

na chwilę obecną mam 2 auta, oba niesprawne... To się nazywa PECH SadSadSadSad
Powrót do góry
Cieszyn




Dołączył: 30 Cze 2006
Posty: 640
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Sosnowiec / Kraków

PostWysłany: 17 Wrz 2007 10:34     Temat postu:

:O nie mam słów... po peostu pech do potęgi współczuje Ci, ale trzymaj się dzielnie na pewno zaraz karta się odwróci

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jasmin




Dołączył: 03 Lip 2006
Posty: 281
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: 3City

PostWysłany: 18 Wrz 2007 20:52     Temat postu:

OK, to powiedzcie, jak to wygląda. Czyli jak, auto warte X dostaje strzała. Wyceniają szkodzę całkowitą i oddają x (czyli X auta pomniejszone o Y, czyli wartość resztek z auta). Nie można za to x naprawić auta i się cieszyć ?? Czy już go nie można potem zarejestrować/ubezpieczyć ? Jestem ciekaw, czy ktoś mógłby podać konkretne przykłady i ile można na tym stracić, co bym wiedział jak ktoś mnie puknie i mógł go sprzątnąć ...

Pozdrawiam,
G


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość







PostWysłany: 10 Maj 2008 17:45     Temat postu:

Jasmin napisał:
OK, to powiedzcie, jak to wygląda. Czyli jak, auto warte X dostaje strzała. Wyceniają szkodzę całkowitą i oddają x (czyli X auta pomniejszone o Y, czyli wartość resztek z auta). Nie można za to x naprawić auta i się cieszyć ?? Czy już go nie można potem zarejestrować/ubezpieczyć ? Jestem ciekaw, czy ktoś mógłby podać konkretne przykłady i ile można na tym stracić, co bym wiedział jak ktoś mnie puknie i mógł go sprzątnąć ...

Pozdrawiam,
G


Prosił bym aby ktoś na to odpowiedział gdyż wczoraj spotkało mnie to http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/bde3db5911b1f698.html
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/e6c3df27db62cae8.html
, a raczej stanełem na drodze młodego kolesia w A4 na pasach. Co ciekawe koleś zamiast odbić się i wcisnąć pedał hamulca wcisnął gaz hehe i poprawił to co oszczędził za pierwszym razem.
Powrót do góry
Marcin




Dołączył: 07 Maj 2008
Posty: 213
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/3
Skąd: Katowice

PostWysłany: 10 Maj 2008 21:05     Temat postu:

współczuję.ja swoim pierwszym Nismo cieszyłem się dwa tygodnie zanim pewien gośc nie wymusił mi pierwszeństwa.szkoda całkowita orzeknięta. koszt Nismo 5.6tyś, ubezpieczenia, paliwo, rejestracja itd tylko zwiększyły tą kwotę do ponad 7 tyś, dwa tyg óźniej dzwon i koniec życia Nismo."znawca" stwierdził szkodę na podst oględzin wzrokowych, alumy to juz moja sprawa podobno.nawet halogenów nie chciał doliczyć, pełna elektryka i lakier metalic niewiele pomogły, po wielu tygodniach bojów, odwołań do PZU (obaj byliśmy tam ubezpieczeni) dostałem 1.4tyś (Nismo 1.6 Pb+Lpg+pełna elektryka i kilka bajerów , rocznik 93), minął tydzien, zwłoki Nismo sprzedałem najdrożej jak tylko potrafiłem czyli za 400Pln.w sumie dostałem 1.800Pln, zostałem bez auta, a na przejazdy, telefony i zwolnienia z pracy straciłem połowę tego, co "zarobiłem" tak więc wniosek prosty : myj, pielęgnuj, ale nie wyjeżdżaj na ulecę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość







PostWysłany: 11 Maj 2008 8:21     Temat postu:

To jak to jest ze szkodą całkowitą? Ile z tego jest kasy? I czy można takie autko naprawiać?
Powrót do góry
kpi




Dołączył: 27 Sie 2006
Posty: 498
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 11 Maj 2008 21:31     Temat postu:

Marcin napisał:
współczuję.ja swoim pierwszym Nismo cieszyłem się dwa tygodnie zanim pewien gośc nie wymusił mi pierwszeństwa.szkoda całkowita orzeknięta. koszt Nismo 5.6tyś, ubezpieczenia, paliwo, rejestracja itd tylko zwiększyły tą kwotę do ponad 7 tyś, dwa tyg óźniej dzwon i koniec życia Nismo."znawca" stwierdził szkodę na podst oględzin wzrokowych, alumy to juz moja sprawa podobno.nawet halogenów nie chciał doliczyć, pełna elektryka i lakier metalic niewiele pomogły, po wielu tygodniach bojów, odwołań do PZU (obaj byliśmy tam ubezpieczeni) dostałem 1.4tyś (Nismo 1.6 Pb+Lpg+pełna elektryka i kilka bajerów , rocznik 93), minął tydzien, zwłoki Nismo sprzedałem najdrożej jak tylko potrafiłem czyli za 400Pln.w sumie dostałem 1.800Pln, zostałem bez auta, a na przejazdy, telefony i zwolnienia z pracy straciłem połowę tego, co "zarobiłem" tak więc wniosek prosty : myj, pielęgnuj, ale nie wyjeżdżaj na ulecę.

No to dałeś ciała. Było powołać własnego rzeczoznawcę (koszt ok 200 pln zwracany potem przez złamasów z ubezpieczalni) i miałbyś ile trzeba.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rafciu




Dołączył: 09 Wrz 2006
Posty: 188
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Poznań
Płeć: SR20DE

PostWysłany: 11 Maj 2008 22:03     Temat postu:

Marcin napisał:
współczuję.ja swoim pierwszym Nismo cieszyłem się dwa tygodnie zanim pewien gośc nie wymusił mi pierwszeństwa.szkoda całkowita orzeknięta. koszt Nismo 5.6tyś, ubezpieczenia, paliwo, rejestracja itd tylko zwiększyły tą kwotę do ponad 7 tyś, dwa tyg óźniej dzwon i koniec życia Nismo."znawca" stwierdził szkodę na podst oględzin wzrokowych, alumy to juz moja sprawa podobno.nawet halogenów nie chciał doliczyć, pełna elektryka i lakier metalic niewiele pomogły, po wielu tygodniach bojów, odwołań do PZU (obaj byliśmy tam ubezpieczeni) dostałem 1.4tyś (Nismo 1.6 Pb+Lpg+pełna elektryka i kilka bajerów , rocznik 93), minął tydzien, zwłoki Nismo sprzedałem najdrożej jak tylko potrafiłem czyli za 400Pln.w sumie dostałem 1.800Pln, zostałem bez auta, a na przejazdy, telefony i zwolnienia z pracy straciłem połowę tego, co "zarobiłem" tak więc wniosek prosty : myj, pielęgnuj, ale nie wyjeżdżaj na ulecę.


Ja za szkodę całkowitą (uderzenie w tył) dostałem za moje 1.6 na wtrysku, rocznik 93 - 4000 zł. "Uszkodzone całkowicie" zwłoki sprzedałem jeszcze za 2500 zł. Wyszedłem na tym duuuużo na plusie, bo za moje "zdrowe" nismo nie dostał bym więcej jak 3500 Także troche Cię zrobili w trąbke :/


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość







PostWysłany: 20 Maj 2008 16:41     Temat postu:

PZU nie takie straszne, gdyż;
Szkoda całkowita
Wartość pojazdu bezpośrednio przed zdarzeniem (brutto) 4700zł
Wartość pojazdu po zdarzeniu (brutto) 1210zł
Wysokość odszkodowania (brutto) 3490zł
Do tego, jeśli chce się pozbyć kłopotu związanego ze sprzedażą samochodu to oferują mi za niego kolejne 1100zł
Więc sprawa prosta, biorę 3490zl zostawiam samochód dla dziewczyny za parę miesięcy zrobię go za jedna trzecia tego, bo tylko trochę blacharki do zrobienia, która sam mogę zrobić.
A wy co o tym sadzicie?
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum użytkowników Nissana 100NX Strona Główna -> Forum ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 3 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
subMildev free theme by spleen & Programosy
Regulamin